Legalne programy…
Ostatnio mam dziwną manię - legalizuję posiadane oprogramowanie. Jestem studentem i mi się nie przelewa, ale jeśli korzystam z jakiegoś programu od dłuższego czasu, to sumienie mi nie pozwala na niewynagrodzenie autora. Być może jestem trochę dziwny z tego powodu, że sam też “troszkę” programuję i zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele trzeba pracy, aby napisać dobry program.
Ostatnio kupiłem za jednym zamachem aż 4 legalne programy: winrar, total commander, editpad pro i GetRight. W ciągu około 24 godzin dostałem od każdego autora programu klucze licencyjne (kody/spersonalizowane instalatory). Jednak tylko autor Total Commandera mnie pozytywnie zaskoczył.
Otóż po około tygodniu dostałem list. Były tam jakieś 3 kartki A4 z “helpem” a także płyta CD z programem+kluczem. Płyta była z nadrukiem co dodatkowo mi poprawiło humor. Szkoda, że inni autorzy (firmy) nie wysłały mi takiego bonusa. Koszt niewielki (w porównaniu do ceny programu) a ile sprawi radości.
październik 13th, 2006 at 08:02
Co do TC to zdecydowanie polecam File Zille. Nie dlatego, ze jest darmowy, ale dlatego, że po prostu lepiej się z nim pracuje. Albo idąc dalej - NetDrive czyli FTP z poziomu dysku twardego
październik 13th, 2006 at 09:28
Akurat ja jestem przyzwyczajony do TC i uważam go na najlepszy file manager. A przyzwyczajenie pewnie jest skutkiem używania NC w młodości
październik 15th, 2006 at 11:03
Ja też używałam NC w młodości. I potem TC. Ale uznałam, że zamiast się denerwować, lepiej zmienić po prostu nawyki.