To się nazywa dobrze dopasowana reklama kontekstowa
sobota, listopad 24th, 2007Wchodzę na swojego bloga, aby coś sprawdzić i na stronie głównej zobaczyłem taki oto układ reklam: (more…)
Wchodzę na swojego bloga, aby coś sprawdzić i na stronie głównej zobaczyłem taki oto układ reklam: (more…)
Ostatnio rozmawiając z pewną osobą usłyszałem dość ciekawą opinię. Otóż wszystkie polskie lektury są do d*** gdyż w 80% lektur ginie główny bohater. Zamiast pokazać, że człowiek jest wyjątkową jednostką, może odnieść w życiu niebywały sukces lektury zawierają treści, które mają za zadanie zdołować czytelnika.
Niestety, ale muszę przyznać rację tej osobie. Wystarczy sobie przypomnieć takie lektury jak: Dym, Kamizelka, Proces, Nasza szkapa, Ludzie bezdomni, Janko muzykant, Grażyna, Konrad Wallenrod, O psie który jeździł koleją (dramatyczna lektura dla uczniów 3 klasy podstawówki w której główny bohater ginie).
Specjalnie nie wymieniałem tutaj lektur z okresu XX-lecia międzywojennego, gdyż tego typu książki mają za zadanie pokazać okrucieństwo wojny, natomiast nie rozumiem dlaczego tak wiele lektur pokazuje życie ludzi żyjących w skrajnej biedzie. Czy naprawdę nie ma innych ciekawych książek, które pokazują, że człowiek jest wyjątkową jednostką i może odnieść wielki sukces, pod warunkiem, że konsekwentnie dąży do osiągnięcia swojego celu?
Wstyd się przyznać, ale wczoraj byłem po raz pierwszy w czytelni. Jakoś wcześniej nigdy mi nie przychodziło do głowy, że okienka można spędzać w czytelni. Dopiero jeden kolega mnie uświadomił, że jak on ma okienka to chodzi do czytelni. I wcale mu się nie dziwię, gdyż jest tam bardzo dużo fajnych czasopism. Samych czasopism komputerowych jest pewnie ze 20, w tym również drogie niszowe czasopisma, które kosztuję po 30 zł (np. PHP Solutions, hackin9, SDJ, Linux Magazine etc). Dawniej zdarzało się, że od czasu do czasu kupiłem jakiegoś chip’a (aby dowiedzieć się co nowego w mojej branży) natomiast teraz będę chodził do czytelni i czytał za darmo. Jedyna wada to brak możliwości zabierania czasopism do domu (o ile jakiś artykuł w chipie można bez problemu przeczytać w czytelni, to w gazetach dla programistów są artykuły, które wymagają praktycznego przećwiczenia pewnych umiejętności).
O studenckich bibliotekach podobny wpis zamieściła shrew na swoim blogu.
Niestety, ale z moich obserwacji wynika, że do czytelni nie chodzi zbyt wiele osób, przynajmniej jak ja tam byłem, to większość stolików było pustych. Również lista “obecności” nie zawierała astronomicznej ilości nazwisk. Jak widać powiedzenie “student wchodzi do biblioteki tylko wtedy, gdy pada deszcz” jest prawdziwe
Niedawno na stronach wydawnictwa Helion natrafiłem na książkę Akty. Fotografia cyfrowa dla profesjonalistów. Dla ciekawskich na stronie jest darmowy rozdział tej “książki” (nieletni oglądają na własną odpowiedzialność).